- Eee, sir...
ona jest tak jakby moim drugim pilotem. - Naprawdę ? - zdziwi ł si ę Slayke. - Podejd ź tutaj. Wskaza ł na ty ły pomieszczenia, gdzie ustawiono stó ł holograficzny z map ą . Wid- nia ł na nim trójwymiarowy plan rozmieszczenia oddzia łów Slayke'a. - Popatrzcie, to suche koryto rzeki jest pasem ziemi niczyjej, stref ą podzia łu po- ne rzeczy osobiste i puste pojemniki po zapasach wszelkiego rodzaju; in ż ynierowie i mi ę dzy dwoma armiami. Linie s ą tutaj bardzo blisko siebie. - U śmiechn ął si ę drapie ż - roboty techniczne uwijali si ę naoko ło, zbieraj ą c bro ń i sprz ę t nadaj ą cy si ę do naprawy, odbudowuj ąc uszkodzone ściany, pomagaj ąc żywym istotom znale źć po ż ywienie. Posterunek dowodzenia znajdowa ł si ę w najg łębszym bunkrze. Panowa ł tam zor- ganizowany nie ład: oficerowie i podoficerowie zbierali raporty od zwiadowców, inni przekazywali rozkazy, oficerowie sztabowi za ś zajmowali si ę milionami szczegó łów, niezb ędnych, aby armia pozostawa ła sprawna w boju.