Zwłaszcza kolano pulsowa
ło bole śnie. Westchnął, wzdrygn ął si ę , zamruga ł. Za kilka chwil pojawi ą si ę pierwsze promie- nie s ło ń ca, potem nadejdzie świt. Zazwyczaj lubi ł tę por ę dnia, zanim ca ła reszta świata si ę zbudzi, kiedy wszystko jest spokojne, czyste i ciche. Zadr ż ał. Noce w tej cz ęś ci Praesitlynu by ły bardzo zimne, a dnie przera ż aj ąco upalne. Spojrza ł na Odie. Zasn ęła, kiedy tylko przysz ła jej kolej. U śmiechn ął si ę . Mog ła być teraz ze zwiadowcami, robi ą c to, co umie najlepiej, je ż dżą c z wiatrem w zawody, ale wola ła zosta ć z nim. Siedzia ła w tej dziurze, oddzielona od armii naje ź dź ców jedynie cienk ą ścian ą ska ły. Kiedy si ę to wszystko sko ń czy... Serce mu zatrzepota ło. Co ś naprawd ę si ę poruszy ło. Jego d łonie na uchwytach ce- lowniczych nagle pokry ły si ę potem.