Stop ą tr
ą cił Odie, która zerwa ła si ę natychmiast, całkowicie przytomna. - Co ś tam jest - wyszepta ł. Był bardzo czujny, ka ż de włókno jego cia ła reagowało na wzbieraj ą cą w ciele adrenalin ę . Z zaskoczeniem stwierdzi ł, ż e chichocze ze znie- cierpliwienia. - Chod ź cie, chod źcie - szepn ął, koncentruj ąc si ę na optyce dzia łka, niecierpliwie czekaj ąc na rozpocz ę cie akcji. Przez system celowniczy widzia ł wyra źnie jak w dzie ń . Nagle wyda ło mu si ę , ż e jak daleko si ęga wzrokiem, ca ły teren widoczny przez otwór strzelniczy wstaje i idzie na niego. - Izzy Sze ść ! Izzy Sze ść! Tu Nadzieja Pi ęć . Nadchodz ą! - zawołał niecierpliwie. Zaczął strzela ć w mas ę nadchodz ących robotów bojowych. Czu ł u swojego boku obecno ść Odie, monitoruj ą cej skoki mocy podczas strza łów.