Welcome

Te kilka sekund

urato- wały mu ż ycie; nieprzyjacielscy artylerzy ści, lub te ż ten, kto ich kontrolowa ł, widz ąc go le żą cego na ziemi bez ruchu, byli przekonani, ż e zgin ął podczas eksplozji. Erk ockn ął się , kiedy kto ś usi łował postawi ć go na nogi, krzycz ą c: - Wstawaj! Wstawaj! To by ła Odie. Oszo łomiony, dosiad ł ścigacza, który do niego podprowadzi ła, i chwyci ł si ę dziewczyny, jak ostatniej deski ratunku. Ś cigacz skoczy ł do przodu na naj- wy ższej pr ę dko ści, omal go nie zrzucaj ą c. Odie skr ęci ła ostro najpierw na prawo, potem na lewo, pochylaj ą c si ę tak mocno, ż e kolano Erka przejecha ło po piasku. W ci ągu kilku sekund znale źli si ę wewn ą trz okopu. Odie wy łączy ła silnik, a ch ę tne rę ce wycią gn ęły si ę z bunkra, żeby przej ąć obo- je. - Dobra robota - zawo łał sier ż ant L'Loxx.

Posted by Someone on March 10, 2008  •  Comments (64)  •