Upewniwszy si ę,
ż e ochroni ich przed bezpo średnim ostrza łem, ruszy ł za Frakiem w kierunku punktu opatrunkowe- go. Zatroskane oczy Odie śledzi ły go przez moment. Dziewczyna zdecydowa ła jed- nak, że nic mu nie b ę dzie i zada ła pytanie, które wyda ło jej si ę waż niejsze: - Mo ż emy dosta ć coś do jedzenia? - Wszyscy chcieliby śmy to wiedzie ć - odpar ł L'Loxx. - Mog ę wam zaoferowa ć je- dynie miejsce do odpoczynku. - Wskaza ł na niewielki bunkier z prycz ą . Odie nie przejmowa ła si ę wcale, że prycza by ła brudna po dziesi ą tkach niemytych cia ł, które na niej spoczywa ły; przynajmniej nie by ła to go ła ziemia. Zasn ęła, zaledwie przymkn ęła oczy. Sier ż ant L'Loxx obudzi ł j ą godzin ę pó ź niej. - Chod ź - rzek ł. - Kapitan Slayke chce widzie ć ciebie i pilota. Odie usiad ła, przetar ła oczy i co ś wymamrota ła.